
17.03.2026
Maluję ten obraz po morderstwie na Uniwersytecie Warszawskim dokonanym przez studenta prawa w maju 2025.
Poważnie – ogromne współczucia dla obu rodzin.
Ciężka sprawa.
Kiedy emocje sięgają zenitu. Kiedy jest fajnie to jest fajnie. Nóżką można sprawdzić, czy woda ma odpowiednią temperaturę. Bywa beztrosko i wtedy jest bosko. Myślę sobie, że takie jednostki często i gęsto dudnią na mediach społecznościowych.
Mają jakąś aktywność. Stymulują się jakimiś treściami.
Ale czasami jest za dużo wszystkiego. Poziom absurdu przekracza poziom człowieczeństwa. Takie mamy czasy.
I jak się bronić? Jak Cię na kampusie może ktoś siekierą zapierdo*ić.
A potem bezzałogowe drony bombowce, grzyby halucynogenne testowane w ramach walki z depresją a Ty czujesz, jakbyś płakał krwią, bo już nawet nie masz ochoty wyjść z domu a gdzieś tam siedzi człowiek, który może jednym przyciśnięciem guzika to wszystko wyłączyć i w sumie to nie umiesz się wysłowić bo jak o tym mówić.
A ja bym chciał tylko słuchać o tym wszystkim czego pragnie Izabela Trojanowska
Za Marcinem Wichą, napiszę kiedyś książkę „Jak przestałem kochać sztukę”.
Dzwonisz na infolinię lub wstukujesz coś na czacie i nie wiesz, czy z drugiej strony siedzi człowiek, czy krzemowy algorytm – bo prawo nie zakłada, że powinno to być oznaczone.
Myślisz sobie, kurde, może coś tu ze mną jest nie tak. A może algorytm uznał, że jesteś kimś innym – młodą kobitką! Bo nie pasujesz do wyszukiwań i nawyków w ramach swojej grupy: mężczyzna do 35 roku życia w dużym mieście. I co teraz?
(Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam kobiety. Edit: 04.04.2026)
Halo, czy to urząd do spraw algorytmizacji?
Tak, mogę przesłać zdjęcie brody, nie nie wyślę zdjęcia krocza. Aha, dziękuję.
Może takie algorytmy powinny szukać podatności. Potrzeba matką wynalazku i to działa w dwie strony a nie rozkminiać jak najlepiej sprzedać mi nowe buty. No ale nie chcemy tu Orwella ani panoptykonu... prawda?
I jakoś tak to działa. Jeden joker może zmienić wszystko.
Zamiast tego pojawiają się kolejne papierkologie związane z bezpieczeństwem w sieci. Zamiast wyszukiwać ludzi, którzy kradną dane, budujemy papierowe piramidy, mówiące o tym, że jak mnie ktoś okradnie z danych to ja mam przesrane.
No z łuku do czołgu.
Wcale się na tym nie znam. Piszę z doświadczenia z porażki, jaką zaliczyłem przez pierwsze lata funkcjonowania wydawnictwa krojów a także niedawnej próbie rozpoczęcia sprzedaży linorytów przez internet.
Szukam pracy. Może mi ktoś coś doradzi. Mogę odmalować pokój, dźwigać meble.
Przetłumaczę tekst z języka angielskiego. Marzy mi się taka praca – siedzę na rusztowaniu we włoszech i szoruję te wszystkie woluty i inne detale architektoniczne pięknych fasad, w słoneczku, po kawusi.
Obraz ilustruje takie wydarzenia, ale czy on jest smutny?
Ten nawet ma kolory a koniec końców i tak najlepiej iść na spacer.
Bo może jesteś już w miejscu, w którym nie ma impostor-syndrom i może o tym miejscu śpiewa Sarius w "Wspaniały i wielki". Kto wie?
Do obrazów inspirowanych tym wydarzeniem zaliczam również te dwa poniżej.
Opiszę je może innym razem.
© Maciej Piotr Połczyński. CC BY-NC-ND 4.0.
© Maciej Piotr Połczyński.
CC BY-NC-ND 4.0.
Do not copy, share a link instead.